Wywiad z Grzegorzem Młynarczykiem, założycielem i współwłaścicielem Software Mind, Amnaqus Ventures, WebSoft, Ailleron. Firma Software Mind zajęła 9. miejce w rankingu Gazele Biznesu 2020.

Wywiad z panem Grzegorzem Młynarczykiem rozpoczyna nasz cykl rozmów z osobami, które chcą się dzielić swoimi doświadczeniami i pomagać innym firmom w adaptowaniu się do nowej rzeczywistości.

Zuzanna Mikołajczyk, Współzałożycielka Know.How.Match.: Dzień dobry. Bardzo mi miło i dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu i porozmawiania o tym, jak rozwijają się Pana firmy, których jest to już ładny “zbiór”. Jeszcze raz gratulujemy zajęcia 9 miejsca w rankingu „e-Gazele Biznesu” wśród średnich i małych firm. Jest to kolejne z wielu wyróżnień, ale jakie ma ono znaczenie w kontekście roku 20202, który był dla nas wszystkich inny niż lata poprzednie?

Grzegorz Młynarczyk, założyciel i współwłaściciel Software Mind: Oczywiście jak każda nagroda, ta również, to w szczególności wyróżnienie dla naszego zespołu, którego ciężka praca została doceniona w ten sposób. Zwłaszcza w okresie, który był zaskakujący, nietypowy i w wielu przypadkach trudny dla całej gospodarki w kraju i reprezentantów wielu przedsiębiorstw: w tym również dla naszych klientów z sektora telekomunikacyjnego, finansowego, jak również turystycznego. Ostatni sektor oczywiście ucierpiał najbardziej. Przy dwóch poprzednich nie zauważyliśmy znaczących zmian w stosunku do roku poprzedniego i rozwijamy się dynamicznie, kontynuując trendy wzrostowe. W branży IT jesteśmy rzeczywiście szczęściarzami w kwestii możliwości kontynuowania i realizowania współpracy z klientami. Praktycznie z dnia na dzień mogliśmy przejść na całkowicie zdalny tryb pracy. Mamy wielu klientów zagranicznych, więc ten model współpracy funkcjonuje u nas od lat. Różnica polega na tym, że przeszliśmy na ten system w stu procentach. Z punktu widzenia zespołu największa trudność polegała na tym, że pracując z naszymi klientami zagranicznych, nawet z odleglejszych krajów takich jak Stany Zjednoczone czy Singapur, mieliśmy okazję spotkać się raz na jakiś czas poza pracą, by się zintegrować lub wymieniać doświadczeniami. Musieliśmy to przenieść całkowicie na kanały cyfrowe. Na początku trzeba się przyzwyczaić, ale wykorzystując narzędzia takie jak chociażby to które używamy w trakcie naszego dzisiejszego spotkania online, poradziliśmy sobie z tym bardzo dobrze w 2020 roku i kontynuujemy ten trend w 2021.

ZM: Nawiązując do pracy w nowej rzeczywistości, proszę nam opowiedzieć o spotkaniach, które Państwo organizowali na długo przed pandemią w dość niekonwencjonalny i interesujący sposób. Czym są spotkania All Hands meetings?

GM: Czas pandemii, kiedy nie możemy spotykać się i porozmawiać nawet w kuchni przy kawie, czy mijając się na korytarzu, spowodował potrzebę większej ilości interakcji. Brakuje nam zarówno „luźnych” rozmów, jak i zwykłej możliwości pytania „co się dzieje w firmie”? Obecna sytuacja spowodowała zwolnienia w innych branżach, więc naturalne, zwłaszcza w początkowym etapie rozwoju pandemii, były zapytania naszych ludzi o sytuację w firmie i jak to co dzieje się wokół nas wpływa na Software Mind. Chcieliśmy aktywnie wyjść z informacją do ludzi i zaadresować te wszystkie pytania w sposób szczególny więc postanowiliśmy uruchomić szereg online’owych inicjatyw. Interakcja ze spotkania na spotkanie była coraz fajniejsza i myślę, że pomaga wszystkim w sytuacji, w której praktycznie wszystko musieliśmy zmienić. Wcześniej po prostu organizowaliśmy wspólne spotkania i wyjazdy integracyjne, mimo iż czasami znalezienie odpowiedniego miejsce dla 700 osób było logistycznym wyzwaniem. Dzięki takim wyjazdom ludzie z jednego obszaru firmy mogli spotkać się z osobami, z którymi być może nie mają na co dzień okazji, by wymienić się poglądami, lub po prostu lepiej się poznać. Musieliśmy przenieść interakcje do kanału online — tak samo szkolenia. Mieliśmy oczywiście już wcześniej do czynienia z takim podejściem ze względu na obecność naszych biur w różnych lokalizacjach, różnica teraz jest taka, że w trakcie spotkań łączy się wspólnie ponad 700 osób. Staramy się, aby formaty online, które uruchamiamy, były interesujące, zwłaszcza w sytuacji gdy przez cały dzień jesteśmy online i przechodzimy z jednej wideokonferencji na drugą. W takiej formule rozwijamy również nasze kompetencje korzystając obecnie w dużo większym stopniu ze szkoleń online. Chcemy, aby te formuły były szczególnie angażujące, atrakcyjne i zupełnie inne niż przy pracach projektowych.

ZM: Jak skutecznie przykuć uwagę podczas takich spotkań?

GMNajlepszy sposób jest najprostszy, czyli włączenie wideo: nikt nie odpowiada wtedy ukradkiem na maile i nie zerka na telefon 😉. A na poważnie to głównym elementem przyciągającym uwagę to ciekawe osoby, które mają historię do opowiedzenia. To powoduje, że w sposób naturalny pojawiają się interakcje i zainteresowanie. Przykładowo, jakiś czas temu zorganizowaliśmy spotkania z czołowym polskim himalaistą, który opowiedział nam, w jaki sposób radzić sobie w trudnych sytuacjach. Może to jest daleko idące porównanie, ale jednak czas pandemii jest swego rodzaju izolacją i to pogłębiającą się z dnia na dzień. (Himalaiści) opowiadali nam, w jaki sposób walczyć ze stresem i poczuciem odosobnienia ponieważ sami przeżyli pewien rodzaj izolacji pomimo tego, że wspinają się również w grupach ale tak naprawdę na wielu odcinkach walczą z samym sobą, z własnymi słabościami chcąc zrealizować upragniony cel. Takie spotkania bardzo dobrze są odbierane przez naszych ludzi i dają im zastrzyk pozytywnej energii.

ZM: Jak przygotować się do takich dużych zmian związanych z pracą zdalną? Co doradziłby Pan przedsiębiorcom, aby w pierwszej kolejności przepracowali z zespołem?

GM: To jest zawsze kilka elementów — nie ma jednego głównego klucza. Uważam, że w pierwszej kolejności należy pomyśleć o aspektach poza technicznych. W jaki sposób ludzie będą wchodzić w interakcje z pozostałą częścią zespołu? I co to jest „interakcja”? W biurze widzimy się w trakcie spotkania, na korytarzu, nawiązujemy kontakt wzrokowy, rozmawiamy przy tej przysłowiowej kawie. Na chwilę odrywamy od tego, co robimy. Następnie, w jaki sposób planować spotkania? W biurze przechodzimy od salki do salki i czasami nie są konieczne odstępy. W sytuacji pracy z domu mamy regułę, aby pomiędzy spotkaniami był minimum 10-minutowy odstęp na oddech. W kolejnym kroku warto zastanowić się jakie narzędzia dadzą nam podobne odczucie jak przy pracy w biurze Później powinniśmy się również zastanowić nad określeniem pewnego trybu postępowania i wprowadzeniem swego rodzaju rutyn: poranne szybkie spotkania, aby zaplanować pracę i omówić podsumowania tego co udało nam się osiągnąć wczoraj oraz zaplanować najbliższe aktywności. Spotkania nie muszą być długie ale wprowadzają pewnie cykl do harmonogramu dnia. Wcześniej taki cykl był regulowany rutyną wychodzenia z domu, podróżą autobusem, przerwą obiadową, odbieraniem dzieci ze szkoły itp. W domu niekiedy można zagubić się, nagle praca za bardzo zaczyna się przeplatać z życiem rodzinnym. Wprowadzenie takich rutynowych postępowań dobrze działa na nas ale również na nasz zespół. Oprócz tego oczywiście narzędzia, które umożliwiają nam wspólną pracę i starają się  umożliwić nam osiągnięcie podobnej efektywność jak ta, którą osiągamy bliskiej, interaktywnej współpracy na co dzień w biurze: na przykład tablicę do rysowania podczas kreatywnych sesji. Kolejnym, może nie ostatnim, ale bardzo ważnym elementem jest to, o czym wcześniej rozmawialiśmy, czyli kultura wewnętrzna firmy, zespołu, pracy. Przy modelu pracy zdalnej musimy w sposób szczególny o to dbać poprzez elementy integrujące zespoły, ułatwiające wymianę wiedzy i  zachęcające do wzajemnych interakcji. Na przykład otwieranie pokoi wirtualnych dla wszystkich chętnych, aby w reżimie pracy zdalnej przy własnym biurku, ale jednak razem wypić kawę co oczywiście ma w pewien sposób imitować i zaspokajać naturalną potrzebę kontaktu i codziennych biurowych, spontanicznych interakcji.

ZM: Pozwolimy sobie na chwilę zmienić kierunek rozmowy: praca zdalna to jeden z wielu wyzwań młodych przedsiębiorców. Jakie różnice widzi Pan dzisiaj w rozpoczynaniu biznesu w porównaniu do wyzwań, jakie stanęły przed Panem, gdy tuż po studiach postanowił Pan otworzyć firmę? Co dziś zrobiłby Pan inaczej?

GM: Dzisiaj jest dużo większy dostęp do informacji, wiedzy, możliwości promowania swoich rozwiązań i produktów, czy też dotarcia do klientów. Wydaje mi się, że gdy ja zakładałem swój pierwszy biznes z kolegą jeszcze na studiach, nasza wiedza na temat aspektów związanych z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa z wszystkimi elementami, które nie są bezpośrednio związane z biznesem, nie była wystarczająca. Brakowało nam tych informacji. Popełniliśmy wiele błędów po drodze, ale oczywiście wyciągnęliśmy wnioski. Teraz środowisko biznesowe wydaje się po prostu dużo bardziej otwarte. Nie należy się obawiać o dostęp do kapitału, bo w odróżnieniu od tamtych czasów jest o wiele więcej funduszy wspierających nas, przedsiębiorców, czy to w postaci kapitału oferowanego przez Angel Investors, VC lub Private equity. Jeśli jest pomysł trzeba przygotować krótką prezentację i można w stosunkowo łatwy sposób dotrzeć do grona ludzi, którzy zajmują się profesjonalnie inwestowaniem. Nie należy się przejmować, tym, że robimy coś po raz pierwszy. Wielu inwestorów poszukuje ciekawych pomysłów więc są otwarci na kontakt ze strony młodych przedsiębiorców.

ZM: Co chciałby Pan przekazać właścicielom małych i średnich przedsiębiorstw w kontekście obecnej sytuacji? Ostatnie słowa na dodanie odwagi?

GM: Na bazie moich doświadczeń i mojej historii mogę powiedzieć, że warto być otwartym na nowe wyzwania i stawiać sobie cele, które początkowo mogą wydawać się nierealne ale odwaga i pozytywne nastawienie naprawdę daje nam siłę zdobywania najwyższych szczytów.. Wydaje mi się, że ważne jest aby nie skupiać się nie tylko na rynku polskim, ale śmiało sięgać po rynki zagraniczne. Naprawdę mamy wielu młodych ludzi w Polsce ze świetnym wykształceniem, umiejętnościami, władający  biegle różnymi językami i głowami pełnymi znakomitych pomysłów. Tacy ludzie mogą śmiało patrzeć w przyszłość i i podbijać świat docierając do wielu klientów zagranicznych. W wielu przypadkach ich kompetencje i pomysły są naprawdę bardzo dobre i poszukiwane w różnych częściach świata.

 

Udostępnij