Nasz kolejny wywiad w ramach cyklu spotkań “Gazele Biznesu 2020”. Tym razem miałyśmy możliwość rozmowy z Markiem Talarczykiem, Prezesem Netguru.

Zuzanna Mikołajczyk: Rozmawiamy dziś z panem Markiem Talarczykiem, który od 2019 roku objął stanowisko CEO Netguru, która to firma znalazła się w rankingu Gazele Biznesu 2020. Był to rok wyjątkowy nie tylko ze względu na sytuację na świecie, ale także dlatego, iż był to Pana pierwszy rok na stanowisku CEO. W swoim artykule pan Wiktor Schmidt, poprzedni CEO, podzielił się kilkoma poradami na nową ścieżkę zawodową. Z perspektywy czasu, która z tych rad wpłynęła najbardziej rozwój firmy w kontekście zachodzących w poprzednim roku zmian?  

Marek Talarczyk: Szczególnie zapadło mi w pamięci stwierdzenie, że rola CEO jest ważna, jednak należy pamiętać, że jedna osoba w firmie nie zmieni wszystkiego. To stwierdzenie od razu ze mną rezonowało: pełna świadomość nie tylko przyjemności, ale i odpowiedzialności związanych z kierowaniem firmą. Jestem w pełni świadomy, że my jesteśmy siłą jako zespół. To nie jest firma jednego CEO: to cały zespół determinuje, dokąd idziemy i jak działa firma jako całość.  Praca zespołowa okazała się niezwykle ważna w kontekście trwającej od roku pandemii, na początku której niepewność i strach dominowały wśród nastrojów. Skupiliśmy się wtedy nad niwelowaniem narastającego stresu i stworzeniem możliwie jak najbardziej bezpiecznego środowiska pracy w tych trudnych momentach. Jedną z takich decyzji było zamknięcie naszych biur (mimo, iż je uwielbiamy) w trybie natychmiastowym. Zajęło to mniej niż 24 godziny, w dużej mierze ze względu na to, że wcześniej pracowaliśmy hybrydowo. Następną ważną kwestią, biorąc pod uwagę narastającą niepewność, było podjęcie kroków, aby firma była bezpieczna długoterminowo.  Minął rok – pandemia nadal trwa. Jest to na pewno niesamowicie interesujący i dynamiczny czas. Na pewno nie tak sobie wyobrażałam mój pierwszy rok na stanowisku CEO, ale te wszystkie trudności wiele mnie nauczyły. Miałem okazję, jak również konieczność, do podejmowania wielu ważnych decyzji.  Była to trudna lekcja radzenia sobie w tak dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, ale jako zespół uważam, iż wyszliśmy z tego silniejsi.

ZM: A propos innej rzeczywistości: doszukałyśmy się informacji, że od razu po zakończeniu studiów zaczął Pan podróżować.  Indie, Islandia i Dolina Krzemowa. Trzy tak różne kulturowo od siebie miejsca na mapie, które udało się Panu „zwiedzić.” Jak praca w tak odmiennych od siebie krajach wpłynęła na Pana postrzeganie know-how firmy?

MT: Do wyjazdów pchała mnie głównie ciekawość. Każda podróż w jakiś sposób mnie ukształtowała, ale myśl, która pozostała ze mną do dziś, to świadomość tego, że mamy bardzo podobne potrzeby i zestaw cech wspólnych, niezależnie od tego czy urodziliśmy się w Indiach, na Islandii, czy w Polsce. To co na pewno mi dały te podróże to otwartość i ciekawość do ludzi. W momencie kiedy wchodziłem w nowe środowiska to musiałem się szybko zaadoptować, nauczyć ich, czerpać przyjemność z bycia w nich.

ZM: Wspominał Pan o ciekawości i zdobywaniu wiedzy – to jest obszar dla nas niezmiernie ważny. Czy może Pan opowiedzieć jak te doświadczenia wpłynęły na Pana obecną pracę? To, że pracujemy zdalnie dla wielu firm staje się bardzo trudne. Czy może Pan się podzielić jakimiś dobrymi praktykami?

MT: Ja wtedy byłem w mniejszych organizacjach, gdzie te procesy nie musiły być bardzo dojrzałe bo byliśmy w małym zespole. Netguru jest na pewno najbardziej dojrzałym miejscem, gdzie świadomie myślimy o tym jak ta wiedza powinna przepływać, jak tą wiedzą się dzielić, Dla nas rozwój jest ważny i jest głównym motywatorem, który pcha nas do pracy. Sądzę, że zdalność tak naprawdę ułatwia nam dzielenie się wiedzą. Łatwiej spotkać się z ludźmi, do których inaczej byśmy nie mieli dostępu. Twarzą w twarz może być szybciej i wygodniej ale zdalnie jest łatwiej coś takiego zorganizować. Dla mnie dużą różnicą jest dostęp do ciekawych ludzi, z którymi można się spotkać jako organizacja. Niemożność spotkania się fizycznie otworzyła nam oczy na takie oczywiste rzeczy, które mogliśmy robić wcześniej. Jedną z nich jest zapraszanie świetnych speaker’ów do Netguru, aby zdalnie opowiedzieli nam o tematach, w których się specjalizują. Wydaję mi się, że wcześniej byliśmy nastawieni, że takie doświadczenia muszą być fizyczne a zdalne są równie dobre. Mam jeszcze przykład z zupełnie innego obszaru. Odkąd jesteśmy 100% zdalni rozpoczęliśmy pracę ze #slack i akcję “Donut”. Jeśli jesteś na tym kanale to losowo co tydzień losowana jest osoba do wspólnej rozmowy i poznania siebie. I to jest świetny sposób aby poznać osoby w organizacji, która już ma kilkaset osób. To sprawia, że ja co tydzień mogę poznać nową osobę, z którą pewnie miałbym problem tak porozmawiać w biurze w Poznaniu, ponieważ może pracuje w innej lokalizacji. Czuję, że pandemia nauczyła nas, że mimo tych wszystkich ograniczeń, potrafimy takie pozytywne doświadczenia budować zdalnie. 

ZM: Bardzo ciekawe pomysły w szczególności “przeniesienia” spontanicznych spotkań na pracę zdalnę. Czy mają Państwo może jeszcze inne procesy, które wspierają dzielenie się wiedzą?

MT: Mamy nawet tego sporo. Mamy kulturę “retrospective” – to oznacza, że po zakończeniu projektu lub po tym jak wydarzyło się coś dobrego lub złego, zastanawiamy się co się udało, co się nie udało, czego możemy nauczyć się z tych projektów. Staramy się również dzielić takim podsumowaniem ze wszystkimi. Używamy narzędzia Cofluence jako naszą bazę wiedzy i tam te podsumowania umieszczamy. Dodatkowo chyba dla nas najważniejszym narzędziem jest #slack do komunikacji, gdzie mamy dostęp do każdej osoby poprzez dwa kliknięcia. Zaczęliśmy pracować na #slack już dużo wcześniej niż pandemia, aby budować poczucie wspólnej pracy. Mamy tematyczne kanały, wykorzystujemy je również do zarządzania projektami czy do współpracy z klientami. 

ZM: Udało nam się doszukać informację o Państwa działaniu, które nazywa się Talent marketplace. Czy mógłby Pan coś więcej o tym opowiedzieć?

MT: Jest to koncepcja, która powstała około 3 lat temu. Byliśmy w takim miejscu, gdzie popyt na nasze usługi był ogromny i nie byliśmy w stanie nadążyć z rekrutacją. Doszliśmy wtedy do wniosku, że to nie jest jakiś nietypowy problem, który nam się pojawił, bo pewnie zdarzy nam się ponownie. Również mógłby to się stać naszą przewagą – posiadanie większego dostępu do talentów, kiedy są potrzebne. Jesteśmy firmą usługową i żyjemy między dwoma ekstremami, gdzie albo brakuje nam klientów lub tego popytu mamy za dużo. Przedłużenie naszego wewnętrznego talent pool daje nam większe bezpieczeństwo i elastyczność. To co wtedy zrobiliśmy to: współpracujemy z innymi firmami, które mogą mieć dostępne talent, kiedy my potrzebujemy. Po drugie, mamy również proces na współpracę z freelancer’ami, którzy tak samo mogą nam pomóc zaspoić popyt i potrzeby klientów, którzy wiecznie nie będą na nas czekać. 

ZM: Kończąc naszą rozmowę czy ma Pan jakąś myśl lub przemyślenie, którym chciałby się Pan podzielić? Co pomogłoby dodać odwagi innym firmom?

MT: Pierwszą radą na pewno jest nie czekać na to aby świat wrócił do tego co było przed pandemią. Widzimy ile ona już trwa. Ja sam jak się zaczynała, myślałem, że potrwa miesiąc, dwa, trzy i się skończy a ona już trwa rok. Dzisiaj czekanie chyba jest najgorszym z możliwych rozwiązań. To, co warto abyśmy nauczyli się na tej pandemii to, że ona zmieni naszą rzeczywistość, zmienia i że nadal będzie zmieniać. To co zawsze było kluczem, a teraz pewnie jeszcze bardziej, przy zarządzaniu firmą to adaptowalność. Czyli akceptacja rzeczywistości, dopasowanie się i podejmowanie decyzji. Niepodjęcie decyzji może być najgorsze. Podejmowanie decyzji i nie oczekiwanie, że każda będzie słuszna ale akceptowanie ryzyka. Również spokoju i pozytywnego podejścia. Czasem jest to trudne. Ja kiedy mam trudną sytuację to próbuje sobie wyobrazić siebie za trzy lata i z tej perspektywy oceniam ważność tej sytuacji i jej wpływu na mnie. I przeważnie okazuje się, że nie jest taka dramatyczna. Tych naprawdę ważnych sytuacji, które zmieniają nasze życie jest naprawdę mało. Większość naszych lęków jest w nas i możemy nimi zarządzić. 

ZM: Bardzo dziękujemy za rozmowę, dużą otwartość I chęć dzielenia się Pana i Netguru praktykami. Mamy nadzieję, że ta rozmowa będzie dobrym źródłem pomysłów dla innych średnich i małych firm.

Przeczytaj również nasz wywiad z Grzegorzem Młynarczykiem, założycielem Software Mind.

Udostępnij